Jakby to ująć-byliśmy na spacerze z Barym od kilku dni.
Dlaczego? Dlatego, ponieważ albo gdzieś jechałam, albo byłam zajęta. Chciałam znaleźć czas na spacer, ale jakoś nie mogłam.
No ale co można to można, jednak wybraliśmy się na półgodzinny spacer, Bari poganiał koty, pobiegał, popływał w jeziorze, jak normalny pies. Ale co by to było, gdyby Bary nie zrobił czegoś nienormalnego na spacerze? Wg. psa-świat by się zawalił. Musiał zrobić coś, czego zrobić mu nie wolno, mianowicie-pobiegł sobie najpierw 3 metry ode mnie, no dobra pies jak pies biegnie przede mną, 5 metrów dalej-no spoko, przecież to normalne, biegł dalej i dalej, zaczęłam za nim biec i wołać go, stanął, obejrzał się, pobiegł dalej. Stanęłam, pomyślałam, że muszę wykonać moją metodę odwracania się, polega na tym, że wołam psa i niby idę z powrotem do domu. On przybiega i zapinam go.
Jednak tak nie było -.-
Ysz ten pies, biegł oczywiście jak to pies, MUSIAŁ mnie wywalić. Podhaczył nogi i rąb o ziemię, jeszcze perfidnie mnie obślinił... Nie zdenerwowałam się, mam tak często xD
Z Luckym też było wiele fajnych przygód, mianowicie uczymy się razem z Barym by tolerował inne psy, nie zabijał ich na miejscu :x Nawet bechawiorysta nie pomoże :p
Ale są postępy jednak. Z Luckym rozumie się w miarę, przynajmniej nie atakuje, ma kaganiec może dlatego. Ma kaganiec, jest na smyczy, Lucky jest na smyczy przywiązany, Bary nie ma szans go chapnąć, co najwyżej klapnąć łapą...
Miałam napisać, iż kupuję nowy sprzęt tj. aparat, canon ^^ Nie dla szpanu, dla zdjęć :)
To chyba tyle, więcej postów w krótce, pozdrawiam, kilka fotek.
AHA! Zapomniałam-będę podpisywać się Brolucnaq :)
~Brolucnaq.